Iwo Nowak - BLOG

O autorze ↓

Co jest nie tak z opiniami o Łodzi?

Autor: Iwo Nowak
Usłyszałem wiele negatywnych komentarzy o Łodzi: o tym, że jest biedna, że śladów dawnego splendoru włókienniczej stolicy już nawet nie widać, a młodzież z niej ucieka. Autor popularnego ostatnio tekstu „Już wiem, co z tą Łodzią jest nie tak” porównuje ją do Detroit, ze względu na zmierzch dawnej przemysłowej świetności.

Zacytuję fragment: „kilkunastominutowy spacer po legendarnej ulicy Piotrkowskiej pozwolił mi zrozumieć, co tu jest nie tak”, następnie przedstawia 50 zdjęć dokumentujących „obdarte kamienice”, gdzie „można kręcić horrory”, „wybite szyby”, „puste witryny”, zalew sklepów z produktami za 4 zł. Ten smutny scenariusz podsumowuje, przyznając, że dostrzegł również piękno tej ulicy (w detalach architektonicznych i odrestaurowanych lokalach), ale większość przysłania mu brzydota.

Trudno się nie zgodzić z fotografiami – w końcu dokumentują rzeczywistość. Jako łodzianin muszę jednak zwrócić uwagę na ich kontekst i wyjaśnić, dlaczego tekst jest tak bardzo niesprawiedliwy.

Po pierwsze: autor wysuwa wnioski na podstawie godzinnego spaceru ulica Piotrkowską. Prawda – to najbardziej znana ulica, ale trudno na jej podstawie opisywać całe miasto. Tym bardziej, że remont jej nawierzchni (który wiązał się z koniecznością uprawiania slalomu między dziurami w ziemi a kałużami błota) praktycznie odciął łodzian od tutejszych lokali i dlatego przetrwali tylko najsilniejsi najemcy. To przejściowy efekt uboczny wielkiego remontu Łodzi, który trwa od 2013 roku i choć w najgorszych momentach miasto było praktycznie sparaliżowane, to efekty już widać. Przeobrażenie poczwarki w motyla ma zakończyć się w przyszłym roku (można będzie to sprawdzić: przyjechać szybkim pociągiem na nowiutki Dworzec Fabryczny), jednak już teraz możemy mówić o tym, co udało się odrestaurować i co nowego wyróżnia Łódź spośród innych miast. A zatem zapraszam na spacer – oczywiście w fotograficznym skrócie:

Zaczniemy od serca miasta – dawnego imperium włókienniczego Izraela Poznańskiego. W jego domu dziś mieści się Muzeum Miasta Łodzi. Niektórzy nazywają pałac łódzkim Luwrem – oto dlaczego:

W fabryce Poznańskiego powstała Manufaktura – centrum rozrywkowo-kulturalno-handlowe na 27 hektarach: z muzeum, restauracjami, kinem, klubami, teatrem i fontannami, a wszędzie słychać ludzi mówiących w różnych językach:

Z Manufaktury spacerem możemy przejść na Piotrkowską – szkoda, że autor tekstu nie zboczył nieco z utartego szlaku, bo zobaczyłby na przykład unikalny Pasaż Róży pod nr 3. Szkiełka lustrzanej mozaiki tworzą niesamowity widok:

Po drodze natknąłby się na jeden z pierwszych łódzkich murali – i tak jak łodzianie, mógłby się zastanawiać: czy to łasice, czy fretki?

Gdyby przeszedł parę kroków dalej, trafiłby na Plac Wolności, który był sercem dawnej Łodzi. Kościół św. Ducha oświetlony w czasie festiwalu Light Move Festival stał się jedną z rozpoznawalnych wizytówek Łodzi:

Tutaj też znajduje się unikalna Dętka, czyli Muzeum Kanału – odnowiony fragment najstarszej sieci wodociągów:

Spacerując Piotrkowską koniecznie trzeba skręcić na woonerf przy 6 Sierpnia, czyli podwórzec miejski, który od dwóch lat pełni w Łodzi podobną funkcję co sopockie molo:

Kierując się na południe, trafimy do OFF Piotrkowska, gdzie w podwórku starej fabryki znajdują się najbardziej awangardowe kluby, galerie i restauracje. Nie na darmo Łódź nazywana jest hipsterem miast. W weekendy na OFF-ie można spotkać wielu celebrytów ze stolicy, doceniających smak polików wołowych lub spaghetti z selera i kupujących dizajnerskie torby od łódzkich projektantów:

Teraz wsiadamy do taksówki, albo po łódzku – do rikszy lub tramwaju i jedziemy na Księży Młyn, bo to ewenement na skalę europejską, jeden z najlepiej zachowanych zabytków industrialnych: kompleks fabryczny z domami dla robotników, szpitalem, strażą pożarną, sklepami itp. Jego sercem jest Pałac Herbsta – właśnie oddany po remoncie:

W dawnych domach robotników otwierają się galerie i awangardowe kawiarnie, a fabryka zamieniła się już w ekskluzywne lofty – to tutaj mieszkania wykupili warszawscy celebryci, którzy lubią spędzać weekendy na OFF-ie:

Całkiem dobrze prezentuje się też Łódzka Strefa Ekonomiczna, gdzie biura, hale i magazyny bynajmniej nie świecą pustkami – wbrew opinii malkontentów o tym, że po 1989 roku Łódź podupadła gospodarczo i już się nie podniesie:

Klimat przemysłowego miasta podkreśla pobliskie centrum EC1 – kiedyś była to zrujnowana elektrociepłownia, dziś powstaje tu Centrum Nauki i techniki, kino 3D, restauracje:

Po sąsiedzku mieści się słynna łódzka Filmówka, którą z sentymentem wspominali Andrzej Wajda, Krzysztof Kieślowski, Jan Machulski. Zaraz obok znajduje się jedyne w Polsce Muzeum Kinematografii. W pobliskim studiu SEMAFOR powstawały bajki naszego dzieciństwa. O ich popularności świadczy fakt, że z Uszatkiem na Piotrkowskiej robią sobie zdjęcie wszyscy:

Warto kontynuować spacer. Łódź w XIX wieku była miastem czterech kultur: rozwijające się imperia włókiennicze Poznańskiego czy Scheiblera przyciągały nie tylko Polaków, ale też Niemców, Żydów i Rosjan. Pozostałości wielokulturowości można zobaczyć i dziś. Tak prezentuje się na przykład cerkiew św. Aleksandra Newskiego:

Wybrałem perełki – to fakt. Nie pokazałem rozkopanych torów i kamienic do rozbiórki – też prawda. Ale to już zrobili moi poprzednicy. Mnie zależało na tym, aby oddać zmieniającej się Łodzi głos. I nie jestem w tym sam. Świadczy o tym fakt, że do miasta przyjeżdża coraz więcej turystów – najwyraźniej nie odstrasza ich sianie defetyzmu. Powstaje coraz więcej hoteli, a lotnisko obsługuje coraz więcej międzynarodowych połączeń. Miasto się rozwija, a właściwie – przepoczwarza. Na razie nie jest idealnie, ale bądźmy szczerzy – jest co zobaczyć.
Tym bardziej zapraszam do Łodzi.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...